Coraz większy ucisk

Moje wyrzuty sumienia rosną w siłę. Pomimo tego dziś nie wymiotowałam , chociaż czuje , że powinnam. Spożyte syfojedzenie to frytki , 6kostek mlecznej czekolady, kakao i marchewka. Ja piernicze - bardzo łagodnie mówiąc.
Po sklepie kręciłam się pół godziny i tak wybrałam ten syf zamiast bułek na pare - żałuje jak cholera... 

Za to zdarzyło mi się coś tam poćwiczyć i znowu zakładam , że będę tak codziennie. Zobaczymy. 
Pomimo jak ciężko mi się funkcjonuje, widoczne kości i słyszeć „jesteś chuda” jest dużo ważniejsze. Zdrowie w tym wszystkim nie jest istotne, ale przecież to choroba. 

Płakanie też zaliczone, ale nie dlatego , że jestem wielorybem. To z powodu irytowania innych, najbliższych. Myśli , które nie dopuszczają zdrowego rozsądku. Nawet dziś na Facebooku znalazłam grupę wsparcia dla osób z zaburzeniami odżywiana. I co stwierdziłam ? „E to nie dla mnie, przecież ja nie mam problemu” .

Jakbym mogła to bym siedziała u psychologa codziennie po kilka godzin. U kogoś kto wysłucha i będzie próbował pomoc zrozumieć mi mnie.

Komentarze